Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 127 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Milczenie jest wymowniejsze od słów...

środa, 09 września 2009 22:38
    Wydarzenia jakie miały miejsce w ciągu ostatnich kilku dni zdecydowanie nie należały do tych codziennych... To wszystko było takie strasznie dziwne, wydawało się być wręcz niemożliwe...
    Trzy dni temu nic nie zapowiadało zmiany obecnego stanu rzeczy, może poza wyjątkiem chmur zwiastujących nadejście burzy. Wróciłam ze szkoły i zabrałam się za lekcje, aby mieć to jak najszybciej z głowy. Kiedy już skończyłam, zebrałam książki z biurka i odłożyłam je na miejsce. W tym czasie z półki spadły trzy zeszyty, które najwyraźniej nieświadomie potrąciłam. Wśród nich na podłodze leżał gruby, elegancki zeszyt bardziej jednak przypominający książkę. Jego czerwoną okładkę zdobiły złote, drobne elementy w jej rogach.. Podniosłam go, usiadłam na łóżku, otworzyłam i zaczęłam czytać.
    Na pierwszej stronie widniał czarny, ozdobny napis: "Przeznaczenie znajdzie drogę..." To był zeszyt w którym zapisuję swoje przemyślenia i chwile warte zapamiętania a potem publikuję je na tym właśnie blogu.
    Zaczęłam go czytać... nie zaglądałam do niego od dnia kłotni z Sebastianem... Pokłóciliśmy się jakoś na początku wakacji...
    Czytając zatrzymałam się na jednym prostym zdaniu, które nie wiedzieć czemu przeczytałam trzykrotnie... "Nazywa się Sebastian..." O niczym nie myśląc patrzyłam ślepo na te trzy słowa.
    Po jakimś czasie włączyłam komputer. Weszłam na profil Sebastiana, na którym już od dawna nie było zdjęć. Jednak teraz były trzy - trzy zdjęcia! Już to było wystarcząjco dziwne, jednak na tym się nie skończyło... Fotki dodano minutę temu! Skąd wiedziałam? Wyłączyłam komputer i położyłam się do łóżka, jeszcze długo rozmyślając nad tą całą sytuacją...
    Następnego dnia  nie mogłam przestac o tym myśleć... Próbowałam się czymś zając, ale Sebastian wciąż sprytnie wkradał się w moje myśli. Zupełnie tak jak robił to kiedyś...
    Wczoraj Sebastian się do mnie odezwał. Napisał... Kiedy tylko zobaczyłam, że wiadomość jest właśnie od niego byłam zdecydowanie zszokowana i poniekąd podekscytowana :) Zaczęliśmy ze sobą pisać... Znowu... Opisałam mu całą tę sytuację sprzed trzech dni i zadałm pytanie: "skąd wiedziałeś, że powinieneś się odezwać właśnie teraz?", na co on: "Mówiłem Ci, że jestem inny". Racja - mówił... Mówił prawdę... On niemal czyta w myślach, a jego sny są bardziej prawdopodobne niż prawdopodobieństwo zdarzeń rzeczywistych...
    Znowu mam zadawać sobie pytanie kim on tak naprawdę jest? Tylko po co? Sądząc po tym co wydarzyło się ostatnio - odpoweidź jest prosta, bynajmniej dla mnie... Wystarczy czekać, ufać i żyć dalej...

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Mała wielka zmiana...

sobota, 24 października 2009 22:51
 

    Coś się zmieniło... Może i jest to dość błahe, ale jednak ma znaczenie... Oczywiście chodzi o Sebastiana. Cały czas mamy ze sobą raczej dobry kontakt, jednak nie do końca wszystko jest w porządku... Sebastian mi nie ufa... Kiedyś, nieumyślnie zadałam mu dość intrygujące pytanie... Jego odpowiedź była stanowcza i pełna oburzenia, czego tak naprawdę się nie spodziewałam... Tak to już jest kiedy człowiek pomyśli dopiero po tym co właśnie zrobił.

    Od tamtej pory Sebastian nie pisze mi co robi, jakie ma plany itp... Pisze bardzo ogólnikowo: Nigdy nic nie robi, i zawsze dzień minął mu całkiem fajnie... Zazwyczaj tyle właśnie się od niego dowiadywałam...

    Jednak dzisiaj po raz pierwszy od tamtego czasu napisał mi co robi w danej chwili... Wiem, że to może wydawać się śmieszne, ale przez tę zmianę, zmieniło się coś we mnie.... Coś we mnie drgnęło i popchnęło do pisania... Myśli w mojej głowie nie krzyczą jedna przez drugą, a każda z nich jest na właściwym miejscu. Zdanie po zdaniu słyszę z całkowitą harmonią... Słyszę i piszę...



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

jawa? nie...

niedziela, 29 listopada 2009 15:46
    I wtedy on na mnie spojrzał... Czekałam na ten moment odkąd tylko go poznałam. Ten wzrok nie mógł być porównywany do czegokolwiek...
   - Witam - powiedział - i jak pierwsze wrażenie? - uśmiechnął się obkręcając się raz wokół siebie. W pewnej chwili uśmiech zniknął z jego ust.
    Stanął przede mną i zapytał - Coś się stało? - przez chwilę zastanawiałam się dlaczego o to pyta, ale zrozumiałam kiedy spojrzałam w jego oczy. Widziałam jego szczerą troskę i moje osłupienie - tak widziałam siebie w jego oczach...
    Po chwili zapytał - czyli jesteś mną rozczarowana...? - w jego głosie słychać było smutek.
- nie... Nie! wręcz przeciwnie! - szeptałam krzycząc... Nie mogłam uwierzyć w to co widziałam...
    Teraz to on był zdziwiony, a ja się uśmiechałam. - Jest tak jak to sobie wyobrażałam...

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

co jest nie tak... ?

poniedziałek, 14 grudnia 2009 21:31
    Dlaczego się nie odzywasz? Nie ma Cię kiedy najbardziej Cię potrzebuję... Wszystko zrobiło się dość skomplikowane... Nie mam komu opowiedzieć o niewypowiedzianych jeszcze emocjach i o

 

szarpanych uczuciach, które w takim stanie długo nie wytrzymają... Chociaż myślę, że w pełni i tak nie potrafiłabym oddać słowami tego co się we mnie dzieje... Natłok myśli na przemian z przerażającą pustką...

    I znów ta pustka... ;/

    Myślę, że przez dłuższy czas wszystko straci dla mnie sens... I nie będę potrafiła zrozumieć, dlaczego tak właśnie się dzieje..... Nawet to moje pisanie jest już bez sensu ;/


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

another world...

sobota, 24 lipca 2010 22:57

Spojrzałam na swoją zakrwawioną dłoń i zaczynałam powoli odczuwać ból. Ciszę, która mnie otaczała zakłócało równomierne kapanie krwi i tykanie zegara. Stałam po środku pokoju, w którym już kiedyś byłam, próbując sobie przypomnieć skąd się tu wzięłam i co się tu stało. Powoli podniosłam głowę patrząc przed siebie zobaczyłam swoje odbicie w rozbitym na kilkanaście części lustrze. I choć nie było w tym sensu wpatrywałam się w odłamki stojąc niczym sparaliżowana... Byłam przerażona co można było wyczytać z moich ciemnych, szeroko otwartych oczu, w których odbijało się światło zachodzącego słońca.

Nie mogąc znaleźć racjonalnego wytłumaczenia tej sytuacji postanowiłam stamtąd uciec. Jednak nie było to takie proste... Po wyjściu z pokoju znalazłam się w ciemnym korytarzu, który wydawał się nie mieć końca...

Powoli szłam w kierunku drzwi, które musiały znajdować się na końcu korytarza. Dłoń zaczęła pulsować bólem, a ja czułam się coraz słabiej. Trzymając rękę na wysokości serca, postawiłam kilka niepewnych kroków wciąż oglądając się za siebie. Tykanie zegara stawało się coraz mniej słyszalne a kapanie krwi tłumił dywan pod moimi stopami& Wokół było naprawdę ciemno i robiło się coraz ciszej& Starałam się o niczym nie myśleć. Chciałam tylko się stąd jak najprędzej wydostać. Przyspieszyłam kroku, mając wrażenie, że ktoś przeszywa mnie wzrokiem...

Znalazłam drzwi, pociągnęłam gwałtownie za klamkę i szybko zatrzasnęłam je za sobą. Mój oddech przyspieszył, a dłoń przeszywał niewyobrażalny ból& Kiedy na nią spojrzałam, aby sprawdzić w jakim jest stanie doznałam szoku. Dłoń była cała i nie było na niej ani kropli krwi& Ból ustał gdy tylko skierowałam na nią wzrok& Niepewnie odwróciłam się od drzwi aby zobaczyć gdzie teraz jestem... Stałam na werandzie przed moim domem otoczonym ze wszystkich stron lasem.

Nagle drzwi się otworzyły i zobaczyłam swoją siostrę. Miała nieco zdziwioną minę

- Już wróciłaś? - zapytała dość obojętnie.  Wróciłam? Czyżby wiedziała gdzie byłam? Patrzyłam na nią pytającym wzrokiem.

- Nie było cię jakieś 10 minut. Julki nie było w domu czy znowu się posprzeczałyście i dlatego tak szybko wróciłaś? -  przez chwilę nie wiedziałam co jej odpowiedzieć ale najbezpieczniej było jej przytaknąć

- Julka pojechała ze swoim chłopakiem do jego rodziców na weekend...  - odpowiedziałam mając nadzieję, że zabrzmiało to dość wiarygodnie. Ale najwidoczniej siostra się tym nie przejęła.  Odeszła od drzwi i poszła w stronę kuchni. Przekroczyłam próg domu z uczuciem niepewności i resztką strachu. Jednak nic się tu nie zmieniło. Ojciec siedział w pokoju przed telewizorem a mama sprzątała w kuchni. Ruszyłam ku schodom prowadzącym do mojego pokoju. Kiedy już byłam na miejscu, usiadłam na łóżku i próbowałam wymazać to wszystko z mojej pamięci... I wtedy się zaczęło... W głowie miałam totalny mętlik. Kolejne myśli krzyczały głośniej niż poprzednie co doprowadzało mnie do szału. Chciałam już zacząć krzyczeć kiedy nagle wszystko zamilkło... Podniosłam głowę i zobaczyłam swoje odbicie w lustrze. Miałam w oczach łzy i odbijające się światło zachodzącego słońca. Natychmiast odwróciłam wzrok i przycisnęłam głowę do poduszki. Za nic w świecie nie chciałabym tam wrócić, mimo że jakąś część mnie to miejsce intrygowało i ciekawiło... Teraz tylko pragnęłam się uspokoić... Nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

niespokojna noc...

poniedziałek, 26 lipca 2010 10:59

Usłyszałam jakiś trzask. Otworzyłam oczy i spojrzałam na zegarek. Był środek nocy, a ja czułam się zupełnie wyspana. Usiadłam i wyciągnęłam rękę, aby zapalić światło. Jednak kiedy nacisnęłam włącznik żarówka błysnęła ostrym światłem i ponownie zgasła. "świetnie" pomyślałam... Postanowiłam nie wychodzić z łóżka, ot tak, na wszelki wypadek. Zamknęłam oczy mając nadzieję, że jednak zasnę. Ale kiedy powieki opadły poczułam się strasznie słabo i niemal straciłam przytomność...  Wtedy w moich myślach pojawił się On... Na jego twarzy malował się spokój jednak w oczach miał coś niepokojącego... Zniknął gdy tylko zasnęłam...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

piątek, 17 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  5 480  

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

brak opisu ;p

Statystyki

Odwiedziny: 5480
Wpisy
  • liczba: 6
Galerie
  • liczba zdjęć: 24
Bloog istnieje od: 3012 dni

Lubię to